Elity Edenu


Wydawnictwo: Feeria Young
Autor: Joey Graceffa
Tytuł oryginalny: Elites of Eden
Data wydania: 18 kwietnia 2018
Liczba stron: 360

„Dwie dziewczyny. Jedno przeznaczenie.

Yarrow należy do elity: jako córka najpotężniejszej kobiety w Edenie ma wszystko. Uczy się w ekskluzywnej szkole z internatem Oaks i biada temu, kto się jej narazi. Jej życie to ciąg kolejnych szalonych imprez… aż do momentu, w którym poznała fascynującą dziewczynę o liliowych włosach i imieniu Lark.

Rowan spędziła całe swoje życie w ukryciu. A kiedy przestała się chować, zaczęła uciekać. Jako nielegalne drugie dziecko w świecie podlegającym bardzo surowym regułom jest zagrożeniem dla społeczeństwa. W legalnym świecie czeka ją za to w najlepszym przypadku śmierć. Po tym, jak jej ojciec zdradził rodzinę, a matka zginęła z rąk sił rządowych, Rowan odkryła podziemną społeczność wyrzutków podobnych do siebie. Wśród tych ludzi, chroniących ostatnie drzewo na Ziemi, dziewczyna odnalazła chociaż cień spokoju i przyjaźń… a może nawet coś jeszcze. Jednak tylko na chwilę, bo teraz jej los znów wisi na włosku.

Coś łączy te dwie dziewczyny, coś, co może całkowicie odmienić ich życie – i cały Eden.”

   Już nie mogłam się doczekać na kolejny tom z cyklu „Dzieci Edenu”. Teraz, już po lekturze „Elity Edenu” jestem pozytywnie zaskoczona. Ta książka zdecydowanie przewyższa poziomem swoją poprzedniczkę.

   Joey Graceffa swoją książką bardzo dobrze wpasował się w mój gust. Cała historia nie jest czymś niesamowicie oryginalnym. Fabuła może i nie jest jakoś specjalnie nieschematyczna, a jednak autor potrafił mnie nią zainteresować.  Przedstawił te standardy na swój sposób, wrzucając w treść ciekawe i dość nowatorskie wstawki. Akcja stopniowo nabiera tempa, a gdy już się rozkręci to  pędzi na łeb,na szyję. W książce dużo się dzieje, jest sporo zaskakujących zwrotów akcji. Bohaterowie zostali wykreowani na takich wiarygodnych i pełnokrwistych. Relacje, które zostały nakreślone pomiędzy postaciami nie sprawiały już wrażenia naciąganych i sztucznych, jak to było odczuwalne w pierwszej części . Opisy zawierają mało szczegółów, przez co nie są tak obrazowe, ale w zupełności mi to nie przeszkadzało. Należę do tych czytelników, które zamiast kwiecistych opisów wolą porywającą akcję. Autor posługuje się przystępnym i prostym stylem, więc treść w żadnym stopniu nie nuży. Historia wciąga już po kilku stronach, lektura płynie szybko i przyjemnie. Przeczytanie całości zajęło mi kilka godzin i podczas czytania miałam jedynie niewielkie przerwy na inne obowiązki.  Już jestem ciekawa czym Joey Gracceffa zaskoczy mnie w kolejnym tomie.

Serdecznie dziękuję za egzemplarz Wydawnictwo Feeria Young.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDŹ: Unf*uck Yourself. Napraw się

Nora

Jutro należy do kotów