Kroniki Belorskie

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Autor: Olga Gromyko
Tytuły: Zawód wiedźma, Wiedźmia opiekunka, Wiedźma Naczelna
Rok wydania: 2016, 2017
Liczba stron: 546, 496, 520

„Wolha Redna to jedyna kobieta na typowo męskim wydziale magii Starmińskiej Wyższej Szkoły Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa. Rudowłosa, wścibska, ciekawska... Posiadaczka wyjątkowego talentu do praktyk magicznych, nieprzeciętnej intuicji i inteligencji. Zapewne właśnie dlatego została wybrana przez mistrza do rozwiązania zagadki, która do tej pory pochłonęła już życie 13 osób, o wiele bardziej od niej doświadczonych.

W Dogewie, krainie zamieszkiwanej przez wampiry i inne stwory źle się dzieje. Umiera coraz więcej istot, a magicy wysyłani na ratunek nie powracają. Czy młodej wiedźmie uda się odkryć co, lub kto zabija, jeśli starsi i bardziej doświadczeni magowie polegli na polu bitwy?

Czy tak naprawdę Wolha Redna okaże się królikiem doświadczalnym, ofiarą czy wybawicielką?”
Wiedźmę Wolhę znałam już wcześniej z zachwytów znajomych mi książkoholików. O ile mnie pamięć nie myli, to nie spotkałam się jeszcze z żadną negatywną opinią na temat tej serii. Już od dawien, dawna planowałam ją przeczytać, ale jakoś wcześniej nie miałam okazji. Zawsze jakaś inna książka lądowała w koszyku. Jeszcze w bibliotece zawsze trafiałam na moment, gdy akurat była w „wypożyczeniu”.

   Stało się. W końcu jestem po lekturze „Zawód wiedźma” i jej dwóch kontynuacji. Na razie śmiało mogę stwierdzić, iż seria „Kroniki Belorskie” plasuje się na liście moich ulubionych serii, a główna bohaterka jest jedną z najbardziej cenionych, przeze mnie, postaci. Na pewno zapamiętam ją na długo.

   Książki te obfitują w frapujące przygody i pogodny humor, który skutecznie mnie zarażał. Z autentycznym zaangażowaniem oraz zainteresowaniem poznawałam losy Wolhy. W całej tej historii przewija się wiele zaskakujących zwrotów akcji, ciekawych wątków i sporo przezabawnych sytuacji. Autorka wykreowała inspirujący i barwny świat, w którym obsadziła równie niezwykłych bohaterów. Wolhę uwielbiam za jej hart ducha, odwagę i żywiołowość. Z łatwością zaskarbiła sobie moją dozgonna sympatię, choć zdarzały jej się nieco irracjonalne zachowania. W książce przewinęło się jeszcze kilku naprawdę fajnych bohaterów, którzy wzbudzili we mnie jak najbardziej pozytywne uczucia. Czym jestem naprawdę mile zaskoczona. Jedyne co mnie raziło to obecność gwary, za którą nie przepadam i, która zawsze razi mnie w oczy. Pióro, jakim posługuje się autorka, jest lekkie i przystępne, więc nie miałam najmniejszych problemów z błyskawicznym pochłanianiem treści. To jedne z tych książek, do których przysiadasz i tak naprawdę nawet nie wiesz kiedy już je kończysz.
Zdaje się, że Olga Gromyko naprawdę zadbała o to, żeby jej dzieło było dopracowane oraz spójne. 

   Jestem mile zaskoczona tą serią, dostarczyła mi wiele emocji i kilkanaście przyjemnie spędzonych godzin.Spokojnie mogę polecić ja każdemu, niezależnie od wieku i płci.

Serdecznie dziękuję za egzemplarze Wydawnictwo Papierowy Księżyc. 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDŹ: Unf*uck Yourself. Napraw się

Nora

Jutro należy do kotów