Droga Szamana. Etap 1: Początek


Wydawnictwo: Insignis
Autor: Wasilij Machanienko
Tytuł oryginalny: Путь Шамана. Шаг 1: Начало
Data wydania: 20 czerwca 2018
Liczba stron: 336

„Barliona. Wirtualny świat pełen potworów, walk, przygód, tajemnic i graczy spragnionych tego, co w prawdziwym życiu niedostępne: elfów i magii, krasnoludów i gnomów, smoków i księżniczek oraz niezapomnianych konfrontacji.

Gracze Barliony pozostają online całymi miesiącami; zamknięci w podtrzymujących funkcje życiowe kapsułach, nie wracają do realu, ścigając się z innymi w levelowaniu postaci i zdobywaniu kolejnych osiągnięć. W Barlionie prawie wszystko jest dozwolone, a gracze nie odczuwają bólu i cierpienia. Tak działają filtry doznań: każdy cios, potknięcie, rana odbierane są przez graczy tak, jakby rozgrywały się na ekranie monitora: zupełnie bez bólu.

Ale od każdej zasady są wyjątki. Istnieje grupa graczy, dla których Barliona zamieniła się w piekło. To przestępcy, zesłani tam w ramach odbywania kary – ich filtry doznań są wyłączone. Odczuwają wszystko tak, jak w najprawdziwszym realu.

Główny bohater został skazany na osiem lat więzienia za nieumyślnie popełnione przestępstwo. W ramach kary osadzono go w jednej z barliońskich kopalni i przydzielono mu postać Szamana, jedną z najmniej popularnych klas. Ma wyzerowane statystyki. Nie zna reguł dotyczączych życia więźniów – ich świat w Barlionie wygląda zgoła inaczej niż świat wolnych graczy.

Czy uda mu się przetrwać? Czy poradzi sobie z panującymi w wirtualnych więzieniach złem i przemocą?”

   Już nie mogłam się na nią doczekać. Byłam bardzo ciekawa tego, co zaoferuje mi autor. Pozwolę sobie jeszcze wspomnieć o okładce, która mimo iż może wyglądać średnio, to świetnie oddaje atmosferę całej historii.


   Wasilij Machanienko widocznie przyłożył się do napisania swojej książki. Początkowo dostajemy precyzyjny i plastyczny obraz świata, w którym będziemy się zatapiać przez resztę stron. Więc początek może się trochę dłużyć, z braku akcji. Fabuła nie jest jakoś specjalnie skomplikowana ani nieschematyczna, ale autor wymyślił kilka ciekawych wątków, które nadają temu nutki oryginalności. Sporo rozwój sytuacji byłam w stanie przewidzieć, mało co mnie zaskakiwało. Jednak ciężko się temu dziwić, gdy siedzi się w tych klimatach. Mimo tego, lektura praktycznie całkowicie mnie zafascynowała i pochłonęła. Gdy już się wbiłam w historię,  ciężko było mi się oderwać od czytania. Treść pochłania się lekko i przyjemnie. Akcja jest wartka, a kolejne strony znikają w błyskawicznym tempie i tak dochodzimy do końca. Końca, którego nie do końca się spodziewałam i który nawet mnie zaskoczył.
   Reasumując jest to kawał naprawdę dobrego fantasy LitRPG, który powinien docenić każdy czytelnik lubujący się w tym gatunku.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDŹ: Unf*uck Yourself. Napraw się

Nora

Jutro należy do kotów