Strażnik rzeczy zagubionych

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Autor: Ruth Hogan
Tytuł oryginalny: The Keeper of Lost Things
Data wydania: 20 czerwca 2018
Liczba stron: 320

"Starzejący się pisarz, Anthony Peardew, po śmierci ukochanej żony zaczyna zbierać i katalogować przedmioty zgubione przez innych. Jego pierwszym zaskakującym znaleziskiem jest puszka po ciasteczkach z ludzkimi szczątkami, pozostawiona w pociągu. Czując, że ma coraz mniej czasu, przekazuje w testamencie swojej zaufanej asystentce Laurze osobliwą kolekcję wraz ze szczególnym zadaniem - kobieta ma oddać odnalezione przez niego przedmioty ich właścicielom. W wypełnieniu tego pozornie niewykonalnego zadania pomaga jej ogrodnik Freddy, a także Sunshine, urocza dziewiętnastolatka z zespołem Downa, która przejawia wyjątkowe zdolności w odgadywaniu, skąd pochodzą przedmioty. Nikt nie przypuszcza, jaką lawinę nieprzewidzianych zdarzeń uruchomi to nietypowe ostatnie życzenie Strażnika rzeczy zagubionych. 

Jednocześnie w domu coraz silniej zaznacza swoją obecność duch żony pisarza - Theresy, która także próbuje przekazać swoją ostatnią wolę…"

   Chociaż od pierwszej chwili, gdy tylko ją ujrzałam zamarzyło mi się, aby zagościła na mojej półce, to jakoś nie specjalnie się do niej garnęłam. Początkowo byłam przekonana o tym, że jest to jeden, z tak popularnych dzisiaj, poradników, które mają ułatwić Nam życie. Dlatego też nie przyglądałam się jej bliżej i nawet nie zapoznałam się z jej opisem. Na szczęście zostałam uświadomiona przez znajomą, że jestem w błędzie i to tak naprawdę obyczajówka. I pomyśleć, że gdyby nie ona to bym nie przekonała się do tej cudownej książki.

   Ruth Hogan miała niesamowity pomysł na magiczną i pełną życia historię. W fabule dużo miejsca zajmują znalezionych, a później przygarnianych rzeczy, dla których powstają nowe życiowe scenariusze. Czyż to nie jest urzekające? Dodatkowo mamy tutaj do czynienia z naprawdę fantastycznymi, uroczymi i różnorodnymi postaciami, których nie sposób nie darzyć sympatią.Byłam trochę zmieszana tą niezachwianą niczym wiarą. Niekiedy wydawała mi się nieco naciągana. Niemniej jednak jest to klimatyczna i poruszająca książka, warta poświęconych na nią godzin. Jeszcze jakiś czas po jej przeczytaniu zajmowała moje myśli i nakłaniała do zastanawiania się na losem.

Serdecznie dziękuję za egzemplarz Wydawnictwo Literackie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDŹ: Unf*uck Yourself. Napraw się

Nora

Jutro należy do kotów