Na szlaku trumien

Wydawnictwo: Albatros
Autor: Peter May
Tytuł oryginalny: Coffin Road
Data wydania: 6 czerwca 2018
Liczba stron: 384

„Wyspa Harris, Hebrydy Zewnętrzne.
Wyrzucony na plażę mężczyzna nie ma pojęcia, gdzie się znajduje ani kim jest. Stopniowo dowiaduje się kolejnych szczegółów o sobie: nazywa się Neal Maclean i zjawił się na Harris przed rokiem, by pisać książkę. Tyle że w jego komputerze nie ma po niej ani śladu. Jedyne, co znajduje w domu, to mapka z zaznaczoną trasą zwaną Szlakiem Trumien.

Wyspa Flannana.
Na niezamieszkanej wysepce archipelagu Hebryd Zewnętrznych, z której ponad sto lat temu w tajemniczych okolicznościach zniknęło trzech latarników, zostają znalezione zwłoki zamordowanego mężczyzny. Policja podejrzewa Macleana. A jemu trudno dowieść niewinności, skoro nadal niewiele pamięta i sam nie jest o niej przekonany.

Edynburg.
Karen Flemming, zbuntowana nastolatka, która od dwóch lat zmaga się z traumą po samobójstwie ojca naukowca, dostaje od jego przyjaciela dziwny list napisany przez ojca przed śmiercią. I budzi się w niej podejrzenie, że tata wciąż żyje, a za jego zniknięciem może stać koncern, w którym pracował.”

   Pszczoły. To temat, który ostatnio jest bardzo na czasie. Te owady mają ogromne znaczenie dla teraźniejszości, jak i przyszłości ludzkości. Niestety niewystarczająco o nie dbamy, nie doceniamy ich i zdajemy się ignorować to, iż ich populacja ma się coraz gorzej. Autorzy biorą się za subtelne zwracanie Nam uwagi na ten tragiczny w skutkach problem.

   Jest to moje pierwsze spotkanie z Peterem May. Prawdę mówiąc nie wiedziałam czego spodziewać się po autorze i nie miałam żadnych oczekiwań odnośnie tej lektury. Za to ze zniecierpliwieniem wyczekiwałam momentu, w którym będę się mogła za nią zabrać.

   Peter May stworzył ciekawą oraz dość schematyczną fabułę, która jednak całkowicie pochłania czytelnika. Mimo iż rozwój wielu sytuacji byłam wstanie przewidzieć, to autor był w stanie wzbudzić we mnie napięcie. W tej całej otoczce przewidywalności pojawia się kilka naprawdę zaskakujących zwrotów akcji. W treści przewijają się też różne anegdotki, ciekawostki dotyczące pszczół. Opisy są dobrze skonstruowane, dobrze oddziałują na wyobraźnie. Całość jest dopracowana i przemyślana. Wątki łączą się ze sobą w spójną całość, nie sprawiają wrażenia takich od czapy. Intryga została dobrze nakreślona, wszystko trzyma się kupy i jest logiczne. Postacie zostały wykreowane w wiarygodny sposób, choć główny bohater niekiedy zachowywał się dość irracjonalnie. Reasumując moje pierwsze spotkanie z twórczością Petera, ale na pewno nie ostatnie. Lektura szła mi przyjemnie i błyskawicznie.

Serdecznie dziękuję za egzemplarz Wydawnictwo Albatros.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDŹ: Unf*uck Yourself. Napraw się

Nora

Jutro należy do kotów